czwartek, 25 października 2012

Rozdział 16


   
   Zeszłam na dół po drewnianych, zimnych schodach. Moje gołe stopy przyjemnie muskał chłód, który od nich bił, a moje nozdrza pieścił smakowity zapach naleśników. „Śniadanko!”-pomyślałam i uśmiechnęłam się pod nosem. Kiedy moje nogi zanurzyły się w miękkim, puszystym dywanie, skręciłam w prawo-do kuchni.
Gdy tylko przeszłam przez próg powitało mnie pięć szerokich uśmiechów.
-Witamy śpiącą królewnę!-odezwał się Liam, a ja bez słowa dosiadłam się do dużego, kawowego stołu. Poprawiłam białą, wymiętą serwetkę leżącą przede mną i jęknęłam:
-Głooodna jeeestem.
Naillerek zaśmiał się cicho i postawił przede mną obfitą porcję naleśników z bitą śmietaną i dżemem truskawkowym. Mmm... Pycha! Łapczywie zabrałam się do jedzenia.
Kiedy kończyłam już powoli konsumowanie zawartości mojego, nie małego, talerza Louis rzekł:
-No... Jak skończysz leć na górę się ubrać, bo spóźnisz się do szkoły.
Jak to usłyszałam, to o mały włos nie zadławiłam się naleśnikiem. Ale że jak to-do szkoły?! I ja nic o tym nie wiem?! Przecież nic nie mam! Żadnych przyborów, wszystko zostało w Holmes Chapel!
Harry widząc moją reakcję na słowa Lou wybuchnął przeraźliwym śmiechem. Niemal tarzał się na krześle, w skutku czego, w końcu z niego spadł. Bolesne lądowanie na niezbyt miękkich panelach, jednak nie zniechęciło go do dalszego nabijania się ze mnie. Cały on! Zawsze lubił się pośmiać... Przypomniała mi się mama pamiętnego dnia, kiedy to weszliśmy z samego rana do kuchni, wracając z dachu. Siedziałam wtedy u Hazzy na plecach, a kiedy moja rodzicielka nas zobaczyła, zareagowała niemal tak samo jak Harold. Ach... Dobre czasy...
Wstałam od stołu i stanęłam nad Lokowatym, spoglądając na niego z góry i krzyżując ręce na piersiach.
-Nie ładnie się tak ze mnie śmiać panie Styles- powiedziałam i uśmiechnęłam się cwaniacko.
Widząc, że Harry nie robi sobie nic z moich POWAŻNYCH słów kucnęłam obok niego i spojrzałam się tajemniczo. Po chwili już leżałam na nim gilgocząc go bezlitośnie tak, że śmiał się jak opętany. Zaczęliśmy się turlać po podłodze nawzajem się „torturując”. Chłopcy nie mogli nas uspokoić, ponieważ oboje za wszelką cenę chcieliśmy wygrać tą zaciętą bitwę. Raz ja byłam górą, raz on... i tak na zmianę. W końcu uderzyłam głową o jedną z drewnianych, rzeźbionych szafek.
Hazza chyba trochę się przestraszył, bo przestał się śmiać i spojrzał się na mnie z troską wymalowaną na twarzy. Ja niezbyt przejęłam się tym zdarzeniem, bo zdołałam wydusić tylko ciche „ała” przez śmiech i opadłam zmęczona na podłogę koło Loczka. „Łeb to ty masz twardy kobito”-jak to mówił mój tata jak byłam jeszcze mała.
***
-Too- odezwałam się schodząc ze schodów z Haroldem-Do jakiej szkoły idziemy?
Szczerze mówiąc irytowało mnie to, że nawet nie raczyli mnie o niczym poinformować wcześniej. Fakt, Harry mówił, że się tym zajmie, ale myślałam, że ja też mam na to jakiś wpływ, a nie, że oni wszystko za moimi plecami zorganizowali.
-Najlepszej-odpowiedział na moje pytanie Harold i uśmiechnął się tajemniczo.
Nic już nie mówiąc zeszliśmy na dół, gdzie po chłopakach nie było śladu. Myślałam, że zawiozą nas chociaż pod budynek, ale widocznie się myliłam. Może to blisko i pójdziemy pieszo? A może po prostu są zajęci? W sumie, to lubię spacery,więc mi to nie przeszkadza.
Ku mojemu kolejnemu już zdziwieniu, Harry zamiast skręcić na przedpokój, poszedł w odwrotnym kierunku. Bez zbędnych pytań podążyłam za nim. Pewnie coś tam jeszcze zostawił... Torbę w prawdzie miał przewieszoną przez ramię, ale może zapomniał spakować jakiejś książki? Kto to wie co ten wiecznie chodzący z głową w chmurach człowiek wymyślił?
Doszliśmy na koniec „holu”, jeśli mogę tak nazwać długi korytarz, z czerwonymi ścianami i ciemną podłogą, ozdobiony przeróżnymi zdjęciami i obrazkami w ozdobnych rameczkach, rodziny, przyjaciół i członków One Direction we własnej osobie. Na początku zdziwił mnie fakt, że jedna moja fotografia z czasów podstawówki również wisi w „honorowej galerii” tego domu. Później doszłam do wniosku, że przecież jestem kuzynką Liama i mam prawo tam wisieć, nie?
Stanęliśmy przed drzwiami z jasnego drewna, na których ktoś pozwolił sobie zawiesić, jakże orginlną tabliczkę z napisem „sala 007”.
-Uuu! Jak James Bond-zaśmiałam się, a Harry razem ze mną.
Brązowo-włosy nacisnął metalową klamkę i moim oczom ukazał się sporawy pokój, z różnymi regałami na książki dosuniętymi pod ściany, dużym oknem na równoległej do wejścia ścianie i dwoma ławkami na środku oraz biurkiem, za którym siedział osobnik w błękitnej koszuli w kratkę i czarnej muszce. Kiedy nas spostrzegł podniósł głowę znad książki i uśmiechnął się promiennie, zapraszając nas wzrokiem głębiej. Jak się okazało był to Liam.
-Dzień dobry panie Payn- powiedział Harold siadając w ławce bliżej okna. Skubany! Ja chciałam tam usiąść! Foch Forever!
Idąc w ślady przyjaciela również zajęłam miejsce na niewygodnym krzesełku i ze zdziwieniem wpatrywałam się w „pana Payna”-jak to określił mój przyjaciel.
Lokowaty rzucił swoją czarną torbę pod ławkę, uprzednio wyjmując z niej dwa zeszyty i parę piórników. Podał mi połowę swojego „sprzętu” i uśmiechnął się triumfalnie, jakby był dumny, że spakował wszystko co było potrzebne.
-To jest ta twoja „najlepsza szkoła”?-spytałam pochylając głowę w stronę Harrego.
Ten tylko kiwnął twierdząco i nie spuszczając wzroku z Liama zaczął coś gryzdać na końcu zeszytu. No tak! Przecież Styles nie usiedzi w miejscu więcej niż minutę...
-Dzisiaj zajmiemy się biologią-odezwał się 'nauczyciel'. Mogłam się tego spodziewać! W końcu mój kuzynek to umysł ścisły, w przeciwieństwie do mnie, bo ja nie jestem w niczym dobra. No... lubię grać na gitarę i trochę śpiewam ale nie uważam, żeby mi to wychodziło jakoś szczególnie dobrze.
***
-Proszę pana-podniosłam rękę wymachując nią na prawo i lewo, co miało być „zgłaszaniem się”, ale raczej co najwyżej to przypominało-Mam pytanie.
Liam spojrzał na mnie dumny z tego, że zdołał nas nauczyć, że chcąc coś powiedzieć musimy najpierw podnieść rękę, pomimo iż nasza klasa liczy dwie osoby.
-Tak panienko?-mówiąc to zrobił swoją „mądrą minę” co wyszło mu przezabawnie.
-Dlaczego Ja i Harry dostajemy głupawki po nadmiernej dawce witamin?-uśmiechnęłam się słodko.
-A dlaczego tak sądzisz?
-Bo jak wypijemy soczek w kartoniku to zachowujemy się jak ludzie „niepełno-sprytni”-odparłam.
-To nie za sprawą witamin-zaśmiał się pod nosem-a raczej przez te wszystkie barwniki, które dodają do tych soczków. Wiecie 'E' coś tam coś tam...
-Widzisz?!-krzyknęłam na niego. Jego zdezorientowana mina sprawiła, że o mały włos nie wybuchłam śmiechem.-Zniszczyłeś całą magię!
***
Weszliśmy do prowizorycznej klasy. Teraz, jeśli dobrze mi wiadomo, ma się odbyć lekcja angielskiego. Uwielbiam czytać książki i wiersze, za to nie cierpię ortografii, więc moje uczucia były mieszane. Zajęliśmy miejsca w ławkach. Spojrzałam na „nauczyciela”. Zdziwiłam się, nie powiem. Ale kto by się spodziewał, że nauczycielem takiego „poważnego” przedmiotu, może okazać się ktoś taki jak Zayn Malik? W ogóle żaden z członków One Direction nie powinien nigdy trafić do grona pedagogicznego. Nie wyobrażam sobie co mogłoby się dziać na ich lekcjach. Ja z Harrym to jeszcze pół biedy, ale jakby mieli okiełznać więcej nie ogarniętych dzieci... Podejrzewam, że to ich uczniowie musieli by przywracać do porządku.
Zaczęła się lekcja. Wyjęliśmy zeszyty i zapisaliśmy temat, następnie czarno-włosy wziął ze swojego „nauczycielskiego” biurka jakąś książkę i zaczął czytać:
-”(...) Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystko pokłada nadzieje,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje (...)”
Doskonale znałam ten fragment listu do Koryntian z Biblii Tysiąclecia. Recytowałam go w myślach razem z Malikiem, ukradkiem spoglądając na lokowatego przyjaciela. Przy każdym słowie wypowiedzianym jedwabistym głosem „nauczyciela” czułam jak po plecach przechodzą mi ciarki, a w okolicach serca rozlewało się przyjemne ciepło. Kochałam to. Kochałam ten utwór bezwarunkowo i nadal kocham. Za każdym razem kiedy go słyszę chce mi się jednocześnie śmiać i płakać. Tyle uczuć zawartych w kilku zdaniach. Zdaniach nie kończenie autorstwa ludzkiego. Przelanych na papier człowieczą ręką pod czujnym okiem Boga.
Dlaczego tak bardzo kocham wszelką poezję i twórczość? Hm... Może dla tego, że każdy może wyobrazić i zinterpretować ją jak chce. Każdy rozumie ją inaczej i to jest właśnie piękne. Nigdy dokładnie nie wiadomo o co chodziło jej autorowi i dlatego jest taka tajemnicza. Pełna zagadek.
***
Czy ja mam deja vu? Trzeci raz już dzisiaj przechodzę przez próg „sali 007”. Trzeci raz się zastanawiam, gdzie pozostałe sześć klas i ile jeszcze ten dom skrywa przede mną tajemnic. Trzeci raz siadam w ławce dalej okna, bo sprytny pan Styles zwinnie wcisnął się do pomieszczenia przede mną. Trzeci raz zapowiadała się ciekawa lekcja. Nie to co w szkole,co nie?
-Dzień dobry-odezwał się „nauczyciel” wchodząc do sali. Na tej godzinie wyjątkowo to my byliśmy pierwsi i już po chwili poznałam powód tego incydentu.
Moim oczom ukazał się rumiany blondyn z kanapkę w ręku i wygniecioną koszula w podłużne paski. Usiadł na krześle za drewnianym biureczkiem i spojrzał na nas przyjaznym wzrokiem.
-Od dzisiaj zaczynacie naukę Irlandzkiego-odezwał się posyłając promienny uśmiech pod naszym adresem.
-Czy w Irlandii nie mówi się po Angielsku?-spytałam podejrzliwie mrużąc oczy i ściągając brwi.
-Dlatego będziecie mieli ułatwione zadanie-odpowiedział poważnie, ale zaraz po tym już we trójkę wybuchliśmy nie pohamowanym śmiechem.
***
-Do szatni-rozkazał pan Tomilson.
Posłusznie udaliśmy się do naszego pokoju i przebraliśmy w „strój sportowy”, który składał się ze spodni od dresu i luźnej koszulki.
Kiedy zeszliśmy na dół Louis już na nas czekał. Bez słowa ubraliśmy trampki i jakieś bluzy, ponieważ „nauczyciel” oznajmił, że będziemy ćwiczyć na dwożu. Wyszliśmy przed dom.
-Dziesięć kółek dookoła domu-oznajmił Lou-tak na rozgrzewkę.
Westchnęłam, ale zaczęłam biec. Harry dziwnie się na mnie spojrzał, ale podążył za mną.
Nie powiem, nieźle wykończyła mnie ta lekcja W-Fu.
_____________________________
    Na początek przepraszam, że rozdział dodaję tak późno, ale mój braciszek dorwał się do mojego laptopa, w efekcie czego dysk czyściutki. Wszystkie zdjęcia, opowiadania itp. jakie miałam zapisane na komputerze przepadły, al mówi się trudno...Takie uroki mania młodszego rodzeństwa. Muszę wam też podziękować za te wszystkie miłe komentarze, chociaż trochę jestem zawiedziona, że nie ma żadnej krytyki. Tak. Dobrze przeczytałyście-zawiedziona. Bo niby jak mam poprawić jakość mojego debilnego opowiadania, jak nie wiem jakie błędy popełniam? Trochę mnie to dołuję, bo przecież każdy dąży do doskonałości, a uczy się na błędach.
  Muszę wam też zdradzić, że ostatnio jakoś w ogóle mam doła. Dzisiaj odkryłam, że to za sprawą "syndromu czerwonych majtek". Moja mama w Te dni się na wszystkich wkurza, a ja mam doła... Zycie. Chociaż fajnie, że dostałam 5 z opowiadania na Polskim. Straciłam punkty za interpunkcję... Normalka ;D
Chciałabym z całego serca podziękować temu Anonimowi za komentarz. Ciszy mnie, że mam tak wielu czytelników, chociaż na to nie zasłużyłam, bo ostatnio w ogóle nie komentuje waszych blogów. Wszystkie czytam, ale też jestem człowiekiem i ostatnio mam takiego lenia... A po za tym wcześniej już wspomnianego doła.
Chcę się do kogoś przytulić! Liczę na waszą pomoc siostrzyczki ;D TULIMY? :3
Do następnego :*

26 komentarzy:

  1. Tulimy?? Hehe oki:) Dziewczyno jaka krytyka?! Nawet jak by ktoś chciał się do czegoś przyczepić to nie ma do czego - piszesz bez błędów ortograficznych, umiesz rozbudować zdania, piszesz ciekawie, i piszesz z humorem!!! Ja uwielbiam twojego bloga, jest świetny! Też jakoś ostatnio mam doła..;( I wiem jak żyć z młodszym rodzeństwem, u mnie istne piekło.

    Awww jak ja bym chciała takich nauczycieli!!!!
    Pozdrawiam;p

    http://one-direction-opowiadanie-i-inne.blog.pl/



    OdpowiedzUsuń
  2. No nieźle to wymyśliłaś! Taka odmiana ;)
    A co do tej krytyki... Tu nie ma czego krytykować ! Po prostu świetnie piszesz :D Ale niestety muszę Ci powiedzieć, że zauważyłam jeden błąd. Napisałaś dwożu, zamiast dworzu :)
    Ja też mam młodsze rodzeństwo, więc wiem jak to jest. Dzisiaj moja siostra przez jakąś godzinę rozwalała mi pokój w poszukiwaniu mojego piórnika. Krzyczała przy tym: DAJ MI MÓJ PIÓRNIK!!! I też jej nie rozumiem, bo ten piórnik wcale nie był jej.
    Kocham, kocham i jeszcze raz kocham <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No w końcu jakaś krytyka! Zawsze byłam cienka z ortografii ;) A z tym dworem to ja już się sama pogubiłam, bo jak napisałam "dwożu" to mi podkreśliło, to zmieniłam na "dworzu" i też mi podkreśliło że źle i już sama nie wiedziałam ;)

      Usuń
    2. Podkreśliło Ci się, bo poprawna forma w tym zdaniu brzmi: "Bez słowa ubraliśmy trampki i jakieś bluzy, ponieważ „nauczyciel” oznajmił, że będziemy ćwiczyć na dworze" ; DD

      Usuń
    3. Nie żebym się chciała wymądrzać, jaką to jestem "królową ortografii". Sama w rozprawce z polskiego napisałam nieważne osobno i mama się potem na mnie darła x D

      Usuń
    4. Spoko. Dzięki, że mi powiedziałaś, bo tak to pewnie bym na to nie wpadła XD

      Usuń
  3. To jest świetne więc nie mam po co krytykować. Bardzo fajnie wymyśliłas z tą szkołą. Hah. Normalnie bomba. Tak się śmiałam że spadłam na wykładzine. Czekam na nn i bardzo prosze żebyś znów wpadła do mnie bo wciąż czekam na komentarz od cb.

    OdpowiedzUsuń
  4. Blog zarąbisty , nie ma co krytykować , każdy może się pomylić.
    Czekam na następny i nie wiem czy się doczekam :*
    Tulimy <3333
    + Dawno u mnie nie byłaś ? :C
    http://onedirectionzawszespoko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo podoba mi się twoje opowiadnie. Myślę, że kolejny rozdział pojawi się
    szybciej?
    http://www.historianieztegoswiata.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję już dzisiaj zaczynam pisać ;)

      Usuń
  6. Hahaha rozdział jest świetny ! Jak Ty to robisz?! <3

    OdpowiedzUsuń
  7. rozdział wręcz genialny! nie no twoje pomysły są zarąbiste! też chcę chodzić do takiej szkoły! <3 czekam niecierpliwie na nowy rozdział i zapraszam do mnie :)

    http://whenlifetakesonthecoloragain.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. JA CIĘ MOGĘ PRZYTUUULIĆ! hahahah, uwielbiam się tulić. :D
    Chcesz krytyki? Hm... Wszystko co piszesz jest świetne, ale jakbyś dodała troszeczkę więcej opisów sytuacji... Chociaż... to też jest w dobrej proporcji. Kurde XD No jak mamy cię krytykować jak tu wszystko jest idealnie? Nie mam się do czego przytulić. : < Ale to chyba dobrze, :)
    Rozdział świetny, pomysł z tymi nauczycielami mnie rozwalił, poprawiłaś mi humor i ogólnie jest pro! :D Masz taaalent <3

    [now-leave-me-alone.blogspot.com] - wpadnij :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam się do czego przyczepić* hahahah, :D

      Usuń
    2. Hm... Masz rację... Musze więcej opisów sytuacji :) Dzięki! Postaram się i dziękuję, że jesteś ze mną szczera ;D

      Usuń
  9. Ja nie mam się do czego przyczepić ; )) Ortografy każdemu się zdarzają, bo polski język jest jednym z najtrudniejszych na świecie, tyle jest tych -ź, -ż, -ch, -rz i innych, więc nikt tak naprawdę nie jest w stanie tego spamiętać x D
    Rozdział genialny ; ) Fragment "Hymnu o miłości" świętego Pawła, który tam zamieściłaś, ostatnio recytowałam na polskim ; D Ale zbieg okoliczności, nie? A z tą "najlepszą szkołą", to miałaś po prostu mega pomysł ; )
    Czekam na next i zapraszam do mnie:
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz to przeznaczenie ;) TULIMY!!!
      <3

      Usuń
    2. Właśnie zapomniałabym o TULENIU x D

      Usuń
  10. Nie ma na co narzekać! :D Rozdział jest super :* Ejj ja też chcę mieć takich nauczycieli! No a najbardziej towarzysza z ławki <3 Ja to zawsze mam jakieś błędy interpunkcyjne ;) Uwielbiam ,,Hymn o miłości" szkoda tylko że nie zamieściłaś jeszcze wcześniejszego kawałka, który również uwielbiam. Pozwolę sobie na przytoczenie go tutaj ;)
    ,,Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
    a miłości bym nie miał,
    stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.
    Gdybym też miał dar prorokowania
    i znał wszystkie tajemnice
    i posiadał wszelką wiedzę,
    i wszelką[możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił,
    a miłości bym nie miał,
    byłbym niczym"
    TULIMY!!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  11. Oooo, super ! <3
    Uwielbiam twojego bloga (tak, przeczytałam wpisy).
    Świetnie .;-**

    Masz talent . <3333

    Obserwuję. (:

    Zapraszam na mojego bloga o One direction . (:
    http://onedloveeforever.blogspot.com/


    Pozdrawiam . :P
    Tulaski ! <3

    xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Zajebista szkoła xD też taką chce !

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie masz krytyki, bo na nią nie zasługujesz. ;) Jak mielibyśmy Ci mówić, co masz poprawić, skoro wszystko masz ,,dopięte na ostatni guzik". (:
    Ten rozdział też jest świetny. Chciałabym chodzić do takiej szkoły. xD

    OdpowiedzUsuń
  14. JA. CHCE DO TAKIEJ SZKOŁY!!!!! ROZDZIAŁ GENIALNY
    ZAPRASZAM DO MNIE
    http://mystoryaboutonedirection-milly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń