niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 22


    MUZYKA
     Tępo wbity w przestrzeń wzrok blondyna nie mało mnie przeraził. Zamglone, teraz szaro-niebieskie tęczówki, nie były wesołe jak zwykle. Nieruchome, lekko rozchylone usta zadrgały, a ja poczułam jak staje mi serce. Chłopak jakby się ocknął i spojrzał smutnym wzrokiem na mnie. Momentalnie wstałam z krzesła i podeszłam do roztrzęsionego przyjaciela. Objęłam go ramieniem i przyciągnęłam do siebie. Przycisnęłam jego twarz mocno do serca tak, by mógł poczuć niespokojne jego bicie i wyszeptałam w farbowaną czuprynę:
-Co powiedział lekarz?
-Właśnie nic-wyjąkał dwa słowa przepełnione rozpaczą-Dał mi skierowanie na następne badania. Za tydzień.-powiedział z trudem.
-Będzie dobrze-uśmiechnęłam się nieznacznie i pogładziłam go delikatnie po plecach.
-Z jego miny wyciągnąłem inne wnioski-wybąkał z wyrzutem.
Zaprowadziłam go na krzesło. Chłopak usiadł koło Zayna, który obserwował całe zajście z boku. Na twarzy szatyna malował się grymas. Schował komórkę do kieszeni i lekko poklepał głodomora.
-Stary, nie ma się co martwić na zapas-uśmiechnął się przyjacielsko.
Niall skinął głową i, głośno westchnąwszy, wstał.
-Idziemy-na jego usta wpełzł cień uśmiechu-zgłodniałem przez ten stres.
Wszyscy zaśmialiśmy się i ruszyliśmy za blondynem długim, ponurym korytarzem.
     Nie cierpiałam szpitali i wszelkiego rodzaju przychodni. Sama wzmianka o tych miejscach przyprawiała mnie o dreszcze. Miejsce, w którym tyle ludzi umarło. Tyle walczyło życie , jednak bezskutecznie. Miejsce w którym miliony osób wylewało słone łzy po stracie bliskich, a jednocześnie tyle ludzi się wzruszało. Tyle otrzymało drugą szansę i tyle przyszło na świat. Miejsce jednocześnie bez którego nie moglibyśmy się obyć i za nic nie chcielibyśmy do niego trafić. Taka była moja definicja szpitalu.
-Juls- powiedział cicho blondyn.
-Co?-ocknęłam się i spojrzałam na delikatnie uśmiechającego się Nialla. W jego oczach na powrót mogłam dostrzec wesołe iskierki. Może nie tak wyraźne jak kiedyś, ale było w nich coś znajomego.
-Pytałem gdzie jedziesz na święta-poczochrał mnie po włosach, a ja posłałam mu pełne oburzenia spojrzenie.
-Nie wiem... Chyba do Holmes Chapel, a co?
-Bo Harry mówił, że mam ci nie mówić że wasze mamy mówiły komuś tam, że ma mu nie mówić, że planują wspólną gwiazdkę-uśmiechnął się.
-Co?-spytałam nie za bardzo ogarniając co powiedział-Czekaj, jeszcze raz. Nasze mamy planują wspólną gwiazdkę niespodziankę?
-Na to wygląda.
-Super-ucieszyłam się.
-Tylko nie mów Harremu że ci powiedziałem-puścił mi oczko a ja w odpowiedzi poczochrałam go po blond czuprynie, tak jak on mnie przed chwilą.
***
    Wyobrażaliście sobie kiedyś, jak czują się nie widomi ludzie? Czy ich wyobraźnia tworzy obrazy, które rzekomo widzą, czy może całe życie spędzają w ciemności? Ja wiele razy rozmyślałam nad losem takich osób. Chociażby Kasandra. Co ona może czuć, gdy my zachwycamy się kolorami jesieni, piękną tęczą na niebie? Czy widzi ją w głowie? Czy nie jest jej przykro?
    Wokół mnie ciemność. Pustka. Nerwowo błądziłam dłońmi po ścianie, by odnaleźć drogę, jednak na próżno. Mój niespokojny oddech wypełniał głuchą cisze, a szybko bijące serce miało ochotę wyskoczyć z piersi. Na przemian otwierałam, to zamykałam oczy, jednak obraz jaki przed nimi się ukazywał, nie posiadał kompletnie żadnej różnicy. Pustka. Wszędzie pustka.
   Nagle do moich uszu dotarł z oddali dźwięk kroków. Właściwie już sama nie wiedziałam, czy były one moje, czy jakiejś zupełnie obcej osoby. W tamtej chwili nie potrafiłam jednak myśleć racjonalnie. Padłam na ziemię a twarz skryłam w kolanach. Po moich zimnych policzkach pociekły gorące łzy, zostawiając słone smugi za sobą. Z każdą chwilą było ich coraz więcej, aż w końcu zmieniły się w histeryczny płacz. Nie wiem jak długo ubolewałam nad własnym losem, ale w pewnym momencie poczułam czyjąś ciepłą dłoń na moich włosach.
    Momentalnie podniosłam głowę, ręka cofnęła się gwałtownie. Zamrugałam kilkakrotnie oczyma. Na próżno. Dopiero kiedy tajemnicza postać musnęła palcami moje powieki, obraz zaczynał do mnie stopniowo powracać. Przetarłam dłonią jeszcze raz zamglone oczy, nie dowierzając w cud.
    Z rozmazanej plamy powstała rzeczywistość. Przede mną stała piękna kobieta. Nieskazitelna, biała szata spływała po jej ramionach, kończąc się dopiero u jej stóp. Smoliste włosy opadały lekko na ramiona, niczym najdelikatniejszy jedwab, a w marmurowych dłoniach trzymała róg wypełniony, nie przesadzając, wszystkim.
   Uśmiechała się lekko. Wyciągnęła w moją stronę wolną rękę, a ja nie pewnie złapałam ją. Nie czułam już lęku. Owa kobieta budziła we mnie nie uzasadniony respekt i podziw, jednak nie strach. Pomogła mi wstać. Spojrzała mi w nadal zamglone oczy, a ja czułam jak miliony pajączków przebiega po moich plecach. Nie wiem jak to możliwe, ale wiedziałam że jednym spojrzeniem na mnie, potrafiła odczytać całą moją przeszłość, jak i przyszłość.
    Nie puszczając moją dłoni, zaczęła iść przed siebie, zmuszając tym samym do tego i mnie. Zaprowadziła mnie nad przepaść. W oddali rozciągało się przejrzyste jak łza morze, a na niebie nie było ani jednej chmurki. Krajobraz prezentował się bardzo zachęcająco, dopóki nie spojrzałam w dół. Na jednej ze skalnych półek stał Harry. Czekoladowe loczki tańczyły w rytm morskiej bryzy, a zielone oczy patrzyły z utęsknieniem na rozbijające się w oddali fale.
    W pewnym momencie coś zatrzeszczało. Powierzchnia na której stał chłopak zaczęła się z wolna przesuwać w dół, odłamywać. O dziwo brunet nie ukazywał lęku, w przeciwieństwie do mnie. Ja praktycznie cała się trzęsłam i ze strachem obserwowałam, jak półka skalna stopniowo zabiera mojego przyjaciela w przepaść.
-Harry!-krzyknęłam i z rozpędu wskoczyłam koło niego.
Nie zareagował. Zaczęłam szturchać go za ramię. Nic nie dało.
-Harry! Błagam! Uciekaj! Harry- wychlipiałam ciągnąc go za rękę, jednak on nawet nie drgnął. Uparcie wpatrywał się w morze.
Nagle poczułam silny pęd powietrza. Włosy gwałtownie wzleciały do góry, a ja kurczowo zacisnęłam palce na ramieniu chłopaka.
-Harry!-pisnęłam kiedy poczułam, że spadamy. Brunet odwrócił się do mnie przodem i spojrzał swoimi magicznymi, zielonymi oczyma na mnie, tak że aż przeszedł mnie dreszcz.
-Harry-szepnęłam.
    Uchyliłam powieki. Przed oczyma miałam te znajome zielone oczy. Pisnęłam, myśląc, że nadal spadam, a dopiero po chwili zorientowałam się, że jestem w sypialni, a nade mną siedzi Harry.
-Już dobrze. To był tylko sen-powiedział i pogłaskał mnie po głowie. Przytaknęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej, a chłopak momentalnie przyciągnął mnie bliżej do siebie i wtulił moją twarz w swoją koszulkę.
-Ciiii... Jestem tu-uspokajał mnie gładząc dłońmi po rozgrzanych ze strachu plecach.
Dopiero teraz zauważyłam, że cała się trzęsę, a po policzkach płyną mi dziesiątki łez. Nie mal się nimi dławiąc wyszeptałam:
-Przeprasza.
-Za co?-spytał odsuwając mnie lekko od siebie i patrząc w oczy.
-Zmoczyłam ci koszulkę-jęknęłam połykając łzy.
Harry uśmiechnął się lekko i powtórnie przycisnął do swojej klatki piersiowej, przytulając mnie. Nie wiem jak długo tak trwaliśmy, złączeni, jako jedność, ale w końcu musieliśmy się od siebie odkleić, rozłączeni promieniami słońca przedostającymi się przez matową firankę.
____________________
Spieprzyłam. Spieprzyłam cały rozdział. Końcówka miała wyjść romantyczna, a wyszło gówno :/
No cóż... Widocznie nie nadaję się do takich scen xD
Domyśliłyście się kto jest tą kobietą ze snu Julay? Nie? To Fortuna, rzymska bogini mająca władzę nad losem wszystkich ludzi. :D

Serce mi pęka. Nie dość, że na jednym z moich ukochanych blogów pojawił się Epilog, to jeszcze zdałam sobie sprawę, że koniec FHTL również nie ubłaganie się zbliża. Jeszcze góra dwa, trzy miesiące, a przygoda z Halay dobiegnie końca :( Ale nie ma co teraz rozpaczać ;) Jeszcze z dziesięć rozdziałów, może wiecej pociągnę ;D

Tradycyjnie szantażyk xD 20 komentarzy=rozdział 23 
Wasza księżniczka lama ninja kryptonim Kisiel xD

21 komentarzy:

  1. co ty dziewczyno mówisz, że spieprzyłaś?!
    rozdział genialny,a muzyka nadawała mu nastroju.
    z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział ;)
    mam nadzieję, ze Horankowi nic nie będzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. nieeeeeeee błagam nie kończ !
    Rozdziału nie spieprzyłaś !
    Nie mogę się doczekać kiedy Halay sie ujawni !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej no, nie kończ mi tutaj tego opowiadanie, bo zabiję, uduszę i nie wiem co jeszcze XD Szykuj się na katusze! Niczego nie spieprzyłaś... Mi się bardzo podobał. Słowa ,, bardzo podobał,, to mało powiedziane, on mi się bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo podobał, po prostu ten rozdział jest zajebisty, zresztą jak wszystkie Twoje rozdziały, więc mi tu kochana nie pisz, że spieprzyłaś ten rozdział:) I Ci wyjaśnię, że było romantycznie
    1) Zmoczyła mu koszulkę XD
    2) Hazza się uśmiechnął i na pewno ukazał te swoje seksowne dołeczkiXD
    3)Wspierał Jualy
    4) Słońce przedostawało się przez firanki, a zawsze jak jest słośce, to jest romantycznie. Mniejsza z tym czy zachodzi czy wschodzi i tak jest romantycznie, więc nie pisz mi tu, że nie wyszło Ci romantycznie, bo po prostu nie wiem co XD Dziewczyno ja po prostu ubóstwiam Twojego bloga, jest po prostu cudowny! Kocham, kocham, kocham, kocham!!!!!! I tak w nieskończoność ;) Po prostu, gdy widzę, że u Ciebie pojawił się nowy rozdział to bym skakała i piszczała z radości, ale jedna rzecz mi to uniemożliwia, a mianowicie mój brat. Jego pokój znajduje się koło mojego i ciągle mi marudzi, że a to krzyczę i śpiewam, i lepiej z nim nie zadzierać XD
    Szkoda mi Nialla, biedaczek jest chory, ale chyba wszystko z nim dobrze, jak już jest głodny:)
    Czekam na następny;)
    Pozdrawiam
    Kocham, kocham, kocham<<333
    http://and-little-things-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny, z niecierpliwością czekam na nn ;)
    Tylko, mam do Ciebie prośbę. NIE KOŃCZ TEGO BLOGA! On jest zbyt zajebisty, żeby go skończyć ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Och... Nie spieprzyłaś go!
    Podobał mi się, tak ogromnie, że zaraz chyba przeczytam go po raz drugi!
    Wszystko jest tak ładnie opisane, żadnych błędów... Cudo!
    Tylko co z Niallem? Boże, żeby nic mu nie było...:(
    I ten sen... Przerażający, bo Harry... :( Ale z drugiej strony piękny. Taki surrealistyczny, aczkolwiek prawdziwy. Cudowny!
    Przepraszam, pisałam ten komentarz jak byłam głodna, więc mogłam napisać coś niezrozumiałego XD

    Rozdział 9 : now-leave-me-alone.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, że nie spieprzyłaś rozdziału, jest świetny ;)
    Właśnie skończyłam nadrabiać zaległości, jeśli chodzi o tego bloga i powiem szczerze, nie zawiodłam się :D I tak bardzo czekam aż się wyjaśni, co z Niallem. I te wszystkie wątpliwości, które się pojawiają w mojej głowie a'propos tego, co się dzieje między Harrym a Julay... Chyba nie wytrzymam do następnego rozdziału ;)
    Czekam z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  7. nic nie spiepszyłas. Rozdział poprostu ekstra. Krzyżyk na drogę i pisz dalej

    OdpowiedzUsuń
  8. Spieprzyłaś rozdział?! To co ja mam powiedzieć o tej wielkiej porażce zwanej moim blogiem?! Rozdział jest przepiękny ! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. na początku zacznę od przeprosić, że ostatnio znowu zaprzestałam komentować, ale jest to winą tylko i jedynie mojego braku czasu! od teraz poprawiam się! no to teraz na temat rozdziału! no proszę cię! spieprzyłaś!? serio!? chyba nie znasz znaczenia tego słowa! mi się bardzo podoba i może faktycznie nie było wielce romantycznie, ale było dobrze! ale biedny Niall, boję się co się stanie... za to sen równie przerażający! dobrze że jak się obudziła był przy niej Hazza! czekam na kolejny! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Spieprzyłaś? NIE rozdział jest świetny jak wszystkie. ;))) Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. super :D
    Kiedy Julay i Harry będą razem? :)
    Czekam nn +_+

    OdpowiedzUsuń
  13. Super rozdział. Fajnie go napisałaś ;) A pozatym fajny szblon :D Zapraszam do mnie dzie pojawił się już nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  14. jeszcze raz powiesz, że spieprzyłaś swój rozdział, to Cię ukatrupię x D Jest taki świetny, że ja pierdole normalnie x D
    Co to za kobieta? Może Hera? Albo Demeter? x D Hoho, Demeter jest moją ulubioną boginią, bo miałam kiedyś ją grać w przedstawieniu szkolnym, do którego niestety nie doszło x D Ale mniejsza z tym. Dobrze, że to był tylko sen. Ja to bym chyba popadła w depresję jakby Harry się zabił. Jak Mr.X przepowiedział, że Harry umrze, to prawie całą noc nie spałam.
    Popadnę w jeszcze większą depresję, jak skończysz pisać tego bloga. Więc jeśli chcesz żeby mnie nie wywieźli do Honolulu, to lepiej nie koncz x D
    one-direction-wonderful-story.blogspot.com
    kimberly-gabrielle-and-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to możesz już kupować tabletki na deprechę. -,-

      Usuń
  15. spodobało mi się to opowiadanie i jestem trochę zawiedziona że jeszcze 10 rozdziałów i koniec ;/ no ale cóż narazie będę się cieszyć z tych rozdziałów co będziesz dodawać :)
    czekam na kolejny, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mega rozdział, dawaj następny
    zapraszam do mnie:
    http://little-things-vas-happenin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. 10 rozdział u mnie :)
    now-leave-me-alone.blogspot.com


    LUDZIE ZBIERAJCIE DUPSKA I KOMENTUJCIE!
    SO CLOSE TO 20 KOMENTARZY ^^
    CZEKAM NA NASTĘPNY ROZDZIAŁ :3

    OdpowiedzUsuń
  18. Właśnie dodałam pierwszy rozdział :

    http://dont-cry-girl.blogspot.com/


    Zapraszam i jednocześnie przepraszam, ale trudno rozgłosić nowego bloga. ♥

    OdpowiedzUsuń
  19. Super :D
    Szybko dodaj nexta :3

    OdpowiedzUsuń